Ostatni wpis na blogu
Sklep internetowy videodomofony.net
29.06.2009. | Case studies
Sklep videodomofony.net rozpoczął swoją działalność w listopadzie 2008 roku. Wcześniej wykonaliśmy i wdrożyliśmy sklep, który w bardzo...
Jak zmieniło się pozycjonowanie w Google w ostatnich latach, prognozy na przyszłość
W dzisiejszym artykule opiszę moje doświadczenia z pozycjonowaniem w Google. Pierwszy raz termin pozycjonowanie został mi przybliżony ok 5 lat temu. Od tego czasu wiele się zmieniło. Dziś już nic nie jest takie samo, a świat pozycjonerów to już zupełnie inny wymiar. Zapraszam na małą podróż w czasie po pozycjonowaniu stron w wyszukiwarkach internetowych - szczególnie tej nam najbliższej - Google.
Pozycjonowanie pięć lat temu i nieco wcześniej
Pierwszy raz o SEO usłyszałem podczas prac nad pierwszym dużym portalem tematycznym. Byłem odpowiedzialny praktycznie za wszystko: zbudowanie struktury portalu, jego opiekę oraz reklamę. O pozycjonowaniu wcześniej nie mówiło się za wiele, więc kiedy pierwszy raz zostałem zapoznany z tym terminem i wtajemniczony w różne techniki "magicznego podnoszenia" stron na dane frazy kluczowe, odniosłem wrażenie, że pozycjonery to ludzie niezwykli - i wtedy tak było.
Zanim przejdę do Google, warto wspomnieć, że można było nieźle zarobić na pozycjonowaniu stron w Onecie i na WP. Hmmm... udział tych portali w rynku wyszukiwarek to było ok. 12-15% dla każdego z nich, więc było o co walczyć.
Pozycjonowanie w Onecie
Onet był zdecydowanie najlepszy. Wystarczyło wybrać sobie 4 najlepsze frazy i umieścić je raz w "title" i po trzy razy w różnej kolejności w "description" i "keywords". Praktycznie top3 zapewnione. Tylko to czekanie an indeksację do ok. miesiąca czasu. Ehhh... To były czasy. Już tylko z opowieści dowiadywałem się, że Google działało na takich zasadach 2-3 lata wcześniej przed Onetem. Nie trwało to długo. Po jakimś roku Onet zmienił algorytm i wyniki stały się nieprzewidywalne, praktycznie losowe. Może poza jednym czynnikiem decydującym - Słowo kluczowe w nazwie domeny. Tylko to mogło doprowadzić do wysokich pozycji w zrozumiały dla nas sposób.
Pozycjonowanie w WP
Tutaj było już nieco trudniej. Tak przynajmniej mogło by się wydawać. Ale nie dla mnie. Minęły właśnie czasy klikohita bezpowrotnie a wynik zależał w całości od wpisu do katalogu. Pozycjonowania na WP nauczyłem się w ciągu... 15 minut. Wystarczyło podejrzeć wpisy w katalogu stron na pierwszym miejscu i postarać się aby słowo kluczowe w tytule, opisie czy słowach kluczowych pojawiły się o jeden raz więcej. Wyniki zgłaszanych stron do katalogów były co prawda moderowane, ale w razie skrócenia wyników, wystarczyło zrobić aktualizację, dodać drugą kategorię (za pierwszym podejściem, strona trafiała tylko do jednej kategorii, nawet jak zgłaszało się dwie) uzupełnić brakujący opis i wysłać drugiego SMSa za ok 10zł. Efekt już na drugi dzień rano. To były najlepsze poranki, i na kolejne zlecenia i radość (a szczególnie zdumienie) klientów nie można było przestać patrzeć. Praktycznie pierwsze pozycje na 2-3 bardzo popularne frazy kluczowe. Skuteczność 100%. Wynik na drugi dzień. Jakie były moje rekordy wpisów do katalogów - Dwa razy słowo kluczowe w tytule linku, 8 razy w opisie i tyle ile upchało się w 256 znakach w keywords.
Teraz wyniki są zależne w mniejszym stopniu od wpisów w katalogu, a w większym od NetSprinta, ale na "średnie" też można się do dziś przebić samym wpisem do top10 przy odrobinie szczęścia.
Pozycjonowanie w Google za czasów świetności Onetu i WP
Wyniki w Onecie i WP były tak uskrzydlające, że wydawało się, że dobry wynik w Google to kwestia czasu. Czułem się SEO Guru - tym który przerósł mistrza. Ale już wtedy nie było tak łatwo. Google to była wyższa półka.
Niby reguły gry były proste. Nie robić "doorway pages", dbać o przyrost linków - nie ważne jakich i skąd, byleby nie z farmy linków. Swoją drogą farmy linków to był chyba najgłupszy pomysł w historii SEO. To nie mogło w dłuższym okresie się sprawdzić.
Liczyła się optymalizacja, czyli dobre mata tagi, h1, alt - hmm... alt nie miał wtedy tak dobrego wpływu, ważne były pogrubienia oraz kilka razy słowo kluczowe w treści. Nie ważne gdzie, na górze strony, w stopce, ważne aby nie były ukryte (w kolorze tła strony) oraz żeby nie umieszczać ich w komentarzach. Po była podstawa.
O linki też nie było trudno, to były czasy kiedy było dużo katalogów stron, a Google nie zabiegało o linki tematyczne. Chociaż miały one nieco większy wpływ na ranking strony, to jednak decydowała ilość. Spamowało się nawet księgi gości - pamiętacie księgi gości? Kto tego dziś używa.
Było jednak coś co do dziś uważam za największą poradę w kwestii pozycjonowania. To była tajemnica i z nikim się nią nie dzieliłem. Co więcej, na żadnym forum o tym nie mówiono i uważam tę lekcję, za prawdziwy skarb. Otóż pewnego dnia podczas konsultacji z SEO przewodnikiem, osobą która to wszystko we mnie zaszczepiła, usłyszałem kilka zdań, które ładnie obrazowały całą problematykę, a było to mniej więcej tak:
Wyobraź sobie, że strona internetowa jest jak balon. Linki wewnątrz strony nadmuchują balon i staje się on coraz większy. Linki wychodzące ze strony to dziury w balonie, które spuszczają z niego powietrze.
To było wszystko czego potrzebowałem. Szybko przebudowałem strukturę strony, tak aby wszystkie główne działy były dostępne z każdej podstrony. wszystkie linki na zewnątrz pousuwałem. Na efekt nie trzeba było długo czekać. Wysokie pozycje nie tylko na główne hasła, ale też na kilkanaście innych, gdzie anchorem linków była nazwa sekcji/działu strony. To było coś pięknego. Do dziś ta strona stoi mocno w wynikach i pomimo że nikt się nią nie zajmuje już ok 3 lata, to dalej na wiele fraz jest w okolicach 10-20 miejsca. To był fundament, skała nie do rozbicia.
Jak zmieniał się algorytm Google oraz techniki pozycjonowania
Pozycjonerzy i Google toczyli między sobą zaciętą wojnę od kiedy rozpowszechniła się ta wyszukiwarka. Przypominało to bitwę strategiczną, bo każdej stronie zależało na wyprzedzeniu przeciwnika o jeden krok. Prawda jest taka ze jeszcze 2 lata temu to my mieliśmy przewagę. Powymyślaliśmy katalogi, a co za tym idzie automatyczne katalogowanie. Były też Presell Pages znane jako "precle". Przewijały się różny Systemy Wymiany Linków (w skrócie SWL). Nigdy nie używałem ich, bo zawsze byłem zdania, że linki rotacyjne są nietrwałe i nie mogą wpłynąć w dłuższym okresie na wynik. Teraz są systemy wymiany, gdzie linki nie są rotacyjne. Ale wg mnie to w dalszym ciągu nie załatwia sprawy.
Ci, co chcieli szybko i małym nakładem pracy "wskoczyć" na najlepsze miejsca, nie stosowali się do reguł gry. Otrzymywali filtry za... brak taktyki. Reszta toczyła spokojny, acz systematyczny bój i dawali sobie z tym radę.
Kiedy nastąpił przełom
To był jak mały Armageddon. Strony nagle z dnia na dzień poleciały w wynikach w dół. A wszystko za sprawą "penalty 30" lub "paragraf 31". Pamiętam jak dziś, dzień w którym moja najlepsza strona na ok 6-8 fraz znalazła się na 31 pierwszym miejscu (nie muszę już chyba tłumaczyć, że były to wcześniej pierwsze pozycje). Ten etap to czas refleksji. Katalogi wypaczyły moje techniki pozycjonowania oraz nabytą wiedzę, wszystko wydawało się być takie proste. A tu jak grom z nieba. Nagle wszystko przestało mieć sens. Było o tym głośno. Kara "-30" to prawdopodobnie do dziś największa chłosta wymierzona we wszystkich pozycjonerów na całym świecie. Wtedy okazało się, kto tak naprawdę był konsekwentny od początku do końca.
Google coraz bliżej osiągnięcia celu
Nagłówek może być mylący, ale nie chodzi tutaj o cel nadrzędny, czyli jak najlepsze wyniki naturalne w Google, ale o podejście do pozycjonowania. Zaczęto dbać o jakość linków oraz o unikalny kontent - powiedzmy sobie prawdę: Nieliczni, Ci którzy teraz są na szczycie, zmienili swoje podejście na lepsze. Większość nadal korzysta z systemu wymiany linków i zaczyna na tym dużo tracić.
Kolejne posunięcia Google to zaostrzenie filtrów, a czasami wręcz karanie stron za nic. Za kilka starych opuszczonych subdomen, za stare linki z katalogów, za nieaktualizowane strony.
Wyznaczanie standardów
Śmiałym krokiem było udostępnienie narzędzi dla webmasterów oraz poradnik jak prowadzić strony, czego nie stosować, a także nawet kurs pozycjonowania stron w Google udostępniony przez samo Google (nowość - 1 miejsce na liście bestsellerów ;) ). Myślicie, że to koniec?
Google werbuje żołnierzy
Z jednej strony nas samych, wolontariuszy, pozycjonerów rządnych zemsty na konkurencyjnych stronach, którzy zgłaszają naruszenia zasad dla webmasterów poprzez wysłanie formularza.
Z drugiej strony to werbowanie moderatorów, którzy mają zadbać o jak najlepsze wyniki organiczne w Google, poprzez usuwanie podejrzanych stron.
Pozycjonowanie dziś (koniec 2008 roku)
Dzisiejsze pozycjonowanie rozpoczyna się od zaplanowania architektury i treści strony. Nie można się obejść bez unikalnej treści i częstego aktualizowania strony. Linki zdobywa się tylko ze stron powiązanych tematycznie, lub katalogów z dobrą przeszłością. Optymalizacja ma coraz większe znaczenie a BLACK SEO odchodzi powoli do lamusa.
Pozycjonowanie w najbliższej przyszłości
Przyszłość SERPów to my, użytkownicy. Już dziś dla wyszukiwań Google.com jest możliwość sortowania indywidualnych wyników i pisanie komentarzy. Algorytm Google będzie oceniał komentarze, a pewnie Google Analytics stanie się źródłem badania jakości strony, poprzez współczynnik odrzuceń, czas spędzony na stronie itp. Czy będziemy mieli do czynienia z wyszukiwarką społecznościową? Social Search Engine? Nie wykluczone. Ja obstawiam za tym scenariuszem, a Ci którzy dalej będą stosować SWLe niech zapomną frazach kluczowych w top10, czy gdziekolwiek niżej już niedługo.
Ilość Komentarzy: 6
1. przez SEO Mistrz
czwartek, 27 listopad 2008 00:36
2. przez Micha@
czwartek, 27 listopad 2008 00:39
3."Hmmm?" przez Wiktor
czwartek, 27 listopad 2008 10:21
4."Odnośnie pierwszych komentarzy" przez (DudeDesign) Artur Jazienicki
czwartek, 27 listopad 2008 11:32
"Micha@" - To tylko moje przypuszczenia. Nie musisz się z tym zgadzać, ale zobacz co się dzieje się w SERPach na Google.com.
Jest moda na społeczności, wchodzi social shopping i to jest siła internetu, dlaczego Google ma tego niewykorzystywać. Oczywiście znajdą się zaraz tacy, którzy powiedzą, że założą 1000 kont w Google i po sprawie. Ale np. społeczność może mieć tylko niewielki wpływ, a wyniki będą brane tylko od aktywnych już od dłuższego czasu użytkowników. Można to wyrefikować. A Analytics? To już sobie odpowiedźcie sami.
5."Tomi" przez Tomi
środa, 07 styczeń 2009 11:51
Czyżbyś napisał jakąś książkę i szukasz kanałów promocji na Blogach.
Książki o pozycjonowaniu to ogólnie kanał.
A ty weź się bracie za obwoźną sprzedaż bułek.
Albo idz na swoje forum dla Piokemonów.
Bardzo dobry artykuł
6."całokształt" przez sportowiec
niedziela, 15 marzec 2009 00:17